sobota, 15 października 2011

Na początek trochę historii…

Kiedy cofam się pamięcią do czasów, w których zaczęła się nasza przygoda z robieniem mydła, nie jestem już nawet pewna ile musiało się wydarzyć byśmy dotarli do „tu i teraz”.
Pamiętam tylko moje wielkie zdziwienie, gdy Rafał (mój partner na dobre i na złe) oznajmił mi, że ma pomysł na to, czym wspólnie moglibyśmy się zająć w wolnych chwilach.
– „Mydła?!” – nie kryłam zaskoczenia, tym bardziej, że pomysłów na to, co moglibyśmy razem robić było już tak wiele, a każdy był dziwniejszy od poprzedniego.
             – „Tak! Mydła!” – odpowiedział trochę z entuzjazmem, trochę ze złością (uważał, że w tej kwestii ciągle kręcę nosem, nic mi się nie podoba).
                Teraz śmiało mogę stwierdzić, że gdyby nie upór Rafała pewnie na tej rozmowie, by się skończyło (w ogóle tego „nie czułam”). Jednak on się zawziął,  naprawdę chciał spróbować. Szukał informacji dla początkujących soapmakerów („Błogosławiony” niech będzie Internet!) –  obydwoje dużo czytaliśmy o robieniu mydeł. 
W końcu nadszedł „ten” dzień. Mieliśmy już potrzebne składniki i sprzęt oraz zapewnioną opiekę nad dziećmi. 

Przetopiony wosk-prosto z ula :)

Nasza "pracownia"

 Pierwsze mydło robiliśmy na strychu wiejskiej chaty rodziców w sierpniu 2010 r.  Panował wtedy straszliwy upał – ponad 30˚C – nie były to dogodne warunki do pracy. Trudno nam było wyregulować temperaturę mieszanki olejów    i ługu. Gdy to już się udało i mieszaliśmy wszystkie składniki obserwowaliśmy, że zaszła reakcja, mydło jednak nie chciało zgęstnieć. Miksowaliśmy je chyba 2 godziny, a może dłużej – teraz wywołuje to u nas uśmiech na twarzy, gdyż obecnie zrobienie mydła (począwszy od ważenia składników do odstawienia formy do piekarnika)  zajmuje nam około pół godziny. 

Mieszanina olejów i wosku pszczelego

 Kawałek naszego  PIERWSZEGO MYDŁA mamy do dzisiaj. Zawsze jak na nie patrzę przypomina mi się początek naszej przygody z robieniem mydła, przygody, która trwa       i myślę, że szybko się nie skończy. „Soapmaking” to jedna z naszych pasji.

Nasze pierwsze mydło
Ten blog jest po to, by zapisywać najważniejsze epizody naszej przygody, nawiązać nowe znajomości, a także – nie ukrywam , jeżeli ktoś będzie miał takie życzenie, rozpowszechnić nasze mydła.
Pozdrawiamy!
ViolKa i Ra-V.

1 komentarz:

  1. Fajne zdjęcia. I pierwszy kawałek wcale nie wygląda na pierwszy. Też kiedyś popróbowałam. Odbiło mi to ochotę na kolejne próby :)
    Czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń